Na czym polega praca leśnika, jak wygląda życie lasu i czy sadzenie drzew to sposób na walkę z kryzysem klimatycznym?

Na czym polega praca leśnika, jak wygląda życie lasu i czy sadzenie drzew to sposób na walkę z kryzysem klimatycznym?

Rozmowa z Michałem Moskalem
podleśniczym Leśnictwa Roszkowice, rzecznikiem prasowym Nadleśnictwa Brzeg

 

Zacznijmy od najbardziej oczywistego pytania – kim właściwie są leśnicy, jaką funkcję pełnią i jakie są ich obowiązki?

Jesteśmy pracownikami Lasów Państwowych i zajmujemy się ochroną, sadzeniem, hodowlą i pozyskiwaniem drewna w lasach. Cała biocenoza, czyli natura zarówno martwa, jak i ożywiona, to jeden łańcuch, a każdy łańcuch jest tak silny, jak silne jest jego najsłabsze ogniwo. Leśnicy nie zajmują się zatem jedynie drzewami. Zajmujemy się też stosunkami wodnymi, gleboznawstwem, ochroną przed czynnikami szkodo-twórczymi – takimi jak gradobicia, śniegi i wiatry. Chronimy również lasy od natury ożywionej – szkodników pierwotnych i wtórych, czyli takich, które atakują osłabione drzewostany jako pierwsze i takie, które dobijają później naruszone drzewostany.
Nasze funkcje związane z ochroną najlepiej wyjaśnić poprzez metodę ogniskowo-kompleksową. Stosujemy ją w miejscach, gdzie wystąpiły wcześniej gradacje, czyli masowe pojawianie się szkodników. W takich miejscach zasadzamy jak najwięcej, jak najróżniejszych rodzajów krzewów oraz drzew, które chcemy doprowadzić przez kolejne 100 lat do wieku dojrzałości rębnej, gdy będziemy z nich pozyskiwać drewno.
Żeby to funkcjonowało w jak najlepszej kondycji zdrowotnej, tworzymy gęsty podszyt złożony z różnych gatunków, zarówno owocowych, jak i miododajnych. Chodzi o to, żeby drzewa, które będą tam rosły, pełniły jednocześnie rolę takiego leśnego sadu. W niektórych miejscach dajemy nawet kamienie, czy chrust, żeby gady i płazy mogły się wygrzewać. Robimy to wszystko po to, żeby stworzyć takie warunki, które spowodują zmniejszenie ryzyka hodowlanego. Jeśli wystąpi jakiś czynnik chorobotwórczy, to wystąpi on na jednym gatunku. Mając w danym miejscu dziesięć gatunków, znacznie zmniejszamy ryzyko tego, że zamrą wszystkie. Dzięki temu wystrzegamy się dużych strat.
Żeby jakiś drzewostan doszedł do wieku dojrzałości rębnej, potrzeba 80, 100, a czasami 120 lat, z wyłączeniem topól, bo w ich przypadku ten czas jest krótszy i jest to tylko 40 lat. Musimy działać tak, żeby nie okazało się, że wszystko zostało nagle stracone w połowie drogi, gdy już wykonało się bardzo dużo pracy i gdy poszły na to wszystko duże nakłady finansowe.

Czy kryzys klimatyczny wpłynął w znaczący sposób na pracę leśników?

Mamy teraz wielki problem związany ze zmianami klimatycznymi. Wysoka temperatura niesamowicie sprzyja rozprzestrzenianiu się jemioły, która nigdy wcześniej nie stanowiła praktycznie żadnego problemu w lasach. Większość naszych terenów to lasy iglaste porośnięte Sosną pospolitą. Prawie połowa tych drzew jest obecnie porażona przez jemiołę, która jest przecież półpasożytem. Oznacza to, że przeprowadza ona proces fotosyntezy, bo ma zielone liście, ale swoje korzenie ma ciągle w pniu drzewa. Jest deficyt wody, drzewo traci ją w dodatku przez tego półpasożyta i zaczyna zamierać.
Ze względu na zmiany klimatyczne drastycznie zmienił się sposób gospodarowania, tego jak sadzimy i przed czym musimy się chronić. Prawdę powiedziawszy, musimy cały czas wprowadzać nowe rozwiązania, a jeszcze nie zdążyliśmy zakończyć procesów wdrażanych przez naszych poprzedników.
W czasie II wojny światowej była gospodarka rabunkowa. Później rozpoczął się proces odbudowy lasów i wszystko odnawiano Sosną. Nie było to do końca dobre, bo mamy teraz monokultury. Od 20-30 lat staramy się urozmaicać składy gatunkowe. W miejscach, gdzie pozwala na to gleba, sadzimy np. buki czy dęby – gatunki liściaste, których mamy stosunkowo dużo mniej niż iglastych. Bo to nie jest tak, że wszędzie można zasadzić dowolny gatunek. O tym, co powinniśmy zasadzić, mówi nam właśnie gleba i roślinność runa leśnego.
Problem polega na tym, że ze względu na zmiany klimatyczne nie mamy pewności, czy nie dojdzie do tego, że na przykład sosna pospolita nie zacznie się wycofywać bardziej na północ, bo będzie jej już tutaj za gorąco. Tak samo dzieje się na przykład ze świerkiem, który dobrze radził sobie w górach aż do momentu, gdy nie było tam co roku suszy.
Kolejnym problemem związanym z ociepleniem klimatu jest deficyt wody. Obecnie woda w górach spływa szybko, a to powoduje erozję i korzenie zostają osuszone. W drzewostany zaczynają wchodzić szkodniki, jak choćby osławiony kornik drukarz. Ale jest też kornik drukarczyk, jest sześciozębny, kornik zrosłozębny, czterooczak świerkowiec. Jeden gatunek drzewa potrafi mieć z grupy samych owadów 5-10 gatunków, które mogą go zaatakować, gdy jest osłabiony.
Staramy się zatem utrzymać jak najwięcej wody w lasach. Zmieniamy całkowicie podejście pod względem retencjonowania wody. Tworzymy meliorację, przepusty i zastawki, żeby tej wody nam jak najmniej uciekało po deszczu.
Musieliśmy też zmienić nasz system ochrony przeciwpożarowej. Z jednej strony jest to związane z rozwojem technologii. Z drugiej ze zmieniającymi się warunkami klimatycznymi. Każdy leśnik jest zobowiązany do pełnienia dyżuru. W niektórych leśnictwach mamy wieże przeciwpożarowe, w których jeszcze człowiek stacjonarnie obserwuje las. U nas w Brzegu mamy już kamery, z których jest widok 360 stopni i można obserwować wszystko, będąc przy komputerze w nadleśnictwie.
Baza sprzętu przeciwpożarowego też została zmodernizowana. Bardzo boimy się pożarów, bo chwila nieuwagi i kilkadziesiąt lat pracy może dosłownie pójść z dymem, tak jak to miało miejsce podczas słynnego pożaru w Rudach Raciborskich w 1992 roku.

Jesteście praktykami, pracujecie na co dzień w lesie. Czy wspieracie w pracy naukowców, teoretyków, ludzi, którzy w różnych placówkach naukowych zajmują się sprawami związanymi z naturą lub ekologią?

Po pierwsze sami dostajemy pisma naukowe i możemy z nich korzystać, poszerzając swoją wiedzę o najnowsze badania. Działa to jednak również w drugą stronę. Jeśli ktoś chce przeprowadzić badania w drzewostanie, to praktycznie nie zdarza się, żeby usłyszał odmowę. Oczywiście np. w parkach narodowych te pozwolenia jest trudniej uzyskać z wiadomych względów.
Sami również angażujemy się w rozwój różnych dziedzin wiedzy. Ja pasjonuję się fitopatologią i mykologią, czyli wszystkim, co związane z grzybami i śledzę informacje na ten temat. Jeśli widzę, że ktoś w Państwowej Akademii Nauk zbiera jakieś owocniki grzybów do badań, to sam chodząc po lesie, też je zbieram, suszę i wysyłam na te badania.
Każdy z leśników ma jakąś dziedzinę związaną z lasem, w której się specjalizuje. Ktoś zajmuje się roślinami, ktoś zwierzyną, kogoś innego interesują sprawy związane z gospodarką leśną. Każdy z nas cały czas się edukuje i oczywiście wspiera inne osoby działające w tym obszarze.
Dbamy również o edukację młodych pokoleń i staramy się być jak najczęściej w szkołach. Ja sam jeżdżę do szkół raz lub dwa razy w miesiącu. Bierzemy też udział w różnych festynach i piknikach rodzinnych. Jednym słowem, staramy się być wśród ludzi.

Zapraszacie ich również do wspólnej pracy? Organizujecie akcje edukacyjne w lesie? Można zgłosić się do leśników i pomóc w sadzeniu drzew?

Zawsze zachęcamy ludzi do angażowania się w życie lasu, zapraszając do udziału w różnych akcjach. Dzięki temu możemy pokazać im naszą pracę i wytłumaczyć, czym się zajmujemy oraz jak wygląda opieka nad drzewami.
Na filmach niekiedy proces sadzenia drzew wygląda prosto. Zwłaszcza z użyciem kostura. Żadna filozofia. Ale taką czynność trzeba niekiedy powtórzyć na przykład 10 tysięcy razy i to w nieprzyjemnej pogodzie. Bo do sadzenia drzew najlepsza pogoda jest wtedy, gdy jest mokro. Jest błoto, człowiek zapada się po kolana.
Ludzie coraz chętniej angażują się w pomoc przy sadzeniu drzew. Była taka słynna akcja „Sadzimy”. Ponad 1300 osób w swoim wolnym czasie, po pracy lub w weekendy, posadziło ok. 100 ha lasu. Powiem szczerze, że dla takich ludzi aż chce się pracować.

Są też tacy ludzie, którzy krytykują Waszą pracę. Zwracają uwagę na to, że wycinacie zbyt wiele drzew i robicie to zbyt często.

Często jest tak, że ta krytyka wygłaszana jest przez ludzi, którzy właśnie siedzą na drewnianym krześle, przy drewnianym biurku, w pokoju, w którym są drewniane panele.
No to zadajmy sobie pytanie – jak stworzyć drewno bez pozyskiwania drewna? Drewno jest najbardziej ekologicznym surowcem i nie potrafimy pozyskać go inaczej niż poprzez ścinanie drzew. Byłoby świetnie, gdyby to działało tak, jak z pszenicą czy kukurydzą. Jednego roku sadzimy, a następnego zbieramy plony. Tak jednak nie jest. Najkrótszy okres to 40 lat i mówimy tu o gatunkach, które nie nadają się do niczego poza papierem. Średnio czekać trzeba jednak 70, 80, a nawet 120 lat.

No właśnie, większość ludzi nie do końca wie, jak rośnie las. Spróbujmy wytłumaczyć ten proces, nie wdając się w szczegóły. Jak to wszystko wygląda od momentu, gdy sadzimy sadzonkę, do momentu, gdy drzewo jest już dojrzałym osobnikiem.

W bardzo dużym uproszczeniu, pomijając w ogóle strukturę gatunkową i wiele innych czynników, możemy podzielić to na kilka etapów.
Najpierw mamy młodnik, do 5-10 roku życia. To jest pierwsza faza, trwająca do momentu, gdy drzewa nie osiągną zwarcia, czyli mówiąc obrazowo, korony nie zaczną się ze sobą stykać.
Później zaczyna się intensywny przyrost na wysokość i przechodzimy przez okres tyczkowiny. Wiek drzew to około 30 lat. Są one wówczas stosunkowo wysokie, ale cienkie.
Później mamy okres drągowiny, kiedy przyrost jest najintensywniejszy, ale w końcówce tego okresu drzewa przestają rosnąć na wysokość i zaczynają przyrastać na grubość.
Żeby przeprowadzić drzewa przez te pierwszych kilka okresów, musimy odnajdywać i eliminować osobniki, które są w jakiś sposób wadliwe. Zostały porażone przez owady, grzyby, choroby itp.
W miejscach, które są żyzne i widać, że drzewa będą potężne, grube, dobre genetycznie, prowadzimy selekcję i usuwamy osobniki przeszkadzające najlepszym drzewom. Na słabszych siedliskach, np. porolnych, tam gdzie ziemia jest dużo gorsza, staramy się stworzyć jak najgęstszy las i utrzymać go w dobrej kondycji, żeby nie chorował i mógł przejść przez cały swój okres życia.
Po drągowinie mamy drzewostan przedrębny, rębny i przeszłorębny, ale to już możemy potraktować jako jedną kategorię.
Zaczynamy wówczas różne sposoby odnawiania. W niektórych drzewostanach zakładamy tzw. powierzchnie gniazdowe. Są to kilkudziesięcioarowe powierzchnie, w których odnawiamy gatunki – zazwyczaj to są dęby i buki.
Dla przykładu w drzewostanach zasadzonych po wojnie, gdzie było najwięcej sosny, wprowadzamy gniazda składające się z samych gatunków liściastych. Gdy na jednych gniazdach drzewa mają już 3, 4 lub 5 metrów, zaczynamy odnawiać kolejny fragment. Zostawiamy też zapas martwego drewna, które jest potrzebne do rozwoju grzybom, owadom i roślinom.
Warto zerknąć sobie na lasy na mapie satelitarnej. Tam widać dokładnie, że struktura jest zróżnicowana. Przykładowo 30 ha lasu będzie podzielonych na powierzchnie 5-hektarowe. W jednej będą drzewa, które mają 100 lat, w drugiej 80, a w trzeciej 60 i tak dalej. Warto też dodać, że w ten sposób chronimy się np. od wiatrów, bo taka schodkowa struktura działa trochę jak wiatrochron.
Podsumowując, drzewa rosną w lasach 100-120 lat, a jeśli to są drzewostany dębowe to nawet 150 lat. Nie pozyskujemy drewna w sposób ciągły, tylko przerywany, powodujący zmianę gatunkową, strukturalną. Jeśli będziemy mieli w jakimś miejscu drzewa tylko jednego gatunku i to w tym samym wieku, to będą one znacznie bardziej narażone na różne niebezpieczeństwa.
Prowadzimy zatem drzewostan przez okres 80 do 100 lat. Najpierw eliminujemy to, co jest słabe i stanowi zagrożenie, a później dbamy o zróżnicowanie. Sam proces odnawiania trwa 30-40 lat.

Czyli nie wycina się młodych drzew, jeśli nie są one chore i nie stanowią zagrożenia dla innych osobników?

Nie. To też nie jest tak, jak niektórzy myślą, że przyjdą leśnicy i wytną pół lasu. Wszystko jest dokładnie planowane. Zacznijmy od tego, że nie ścinamy młodych, zdrowych drzew. Wystarczy spojrzeć, jaką masę ma 40-letnie drzewo, a jaką 100-letnie. Oczywiste jest, że z tego starszego pozyskamy więcej surowca. Jeżeli już nastaje okres wycinki, to najzwyczajniej w świecie jest to spowodowane tym, że to jest odpowiedni wiek pozyskania materiału, który pokolenia leśników wstecz starały się wyhodować. Jest to również naturalna granica wiekowa, po której przekroczeniu drzewostany zamierają. Po kolejnych 10-15 latach zaczęłoby się to dziać naturalnie, bo wszystko, co się urodziło, musi też umrzeć.

A czy drewno jest surowcem ekologicznym?

Oczywiście, że tak. Swoją drogą, czytałem kiedyś, że jesteśmy w stanie stworzyć z drzewna około 30 tysięcy rzeczy, łącznie z produktami po przetwórstwie. Pozyskujemy drewno, bo każdy codziennie go używa. Każdego dnia mamy w ręku gazetę lub książkę. Mamy drewniane meble, panele. Są domy z drewna, więźby dachowe, deski…
Ponadto jest jedyny materiał na tyle odnawialny na masową skalę. Drewno jest ekologiczne również dlatego, że po prostu się rozłoży, w przeciwieństwie np. do plastiku czy innych sztucznych materiałów. Bardzo dobrze, że wracamy do ekologii, tylko żeby to była jeszcze taka zdrowa ekologia, a nie taka ekologia, jaką czasami nam prezentują media.

Wspomniał Pan dokładnym planowaniu pracy leśników. To z pewnością nie jest łatwe, bo mówimy nierzadko o perspektywie ponad 100 lat.

Tak, bycie leśnikiem to praca z myślą o kolejnych pokoleniach. Dlatego często są u nas osoby, które kontynuują tradycje rodzinne.
My cały czas chcemy, aby tereny leśne się w Polsce powiększały. Po wojnie lesistość terenów naszego kraju wynosiła nieco ponad 20%, a dziś jest to już 30%. W roku 2030 powinno to być 33%. Wydaje się, że to niedużo, ale w skali całego kraju, to jest ogromny obszar. Prowadzimy też nieustannie działania mające na celu zakup nowych ziem pod zalesianie. Jeśli są jakieś nieużytki lub rolnik nie chce już gospodarzyć, to chętnie kupujemy takie grunty.
Jeśli chodzi o planowanie, to każdego roku drzewostany przyrastają o jakość liczbę. Średnio drzewo przerasta o 1 do 2 cm w skali roku i nazywamy to miąższością. Ten przyrost przeliczany jest przez wszystkie drzewostany oraz gatunki i na tej podstawie wyliczamy, ile drewna możemy w danym roku pozyskać. Chodzi w tym wszystkim o to, żeby jednocześnie zaspokoić potrzeby rynku i cały czas powiększać pulę drzew.

W jaki sposób możemy podzielić lasy ze względu na pełnione funkcje? Wszyscy kojarzymy lasy gospodarcze, ale jest tych rodzajów znacznie więcej.

Oprócz lasów gospodarczych mamy też różne lasy ochronne, które możemy podzielić na glebochronne i wodochronne. Są lasy pełniące funkcje społeczne – miejskie lub znajdujące się niedaleko miast. Tworzymy tam ścieżki edukacyjne lub miejsca rekreacji. Mamy też parki krajobrazowe, rezerwaty przyrody, parki narodowe. W miejscach, gdzie jest duże natężenie przemysłu, sadzi się lasy liściaste, które mają za zadanie oczyszczać powietrze ze szkodliwych substancji. Są też – o czym mało osób wie – lasy obronne, o znaczeniu militarnym, np. rosnące wzdłuż granic.

Jakie są największe wyzwania i problemy, z którymi mierzą się obecnie leśnicy?

Największe wyzwania to aktualnie problemy związane ze zmianami klimatycznymi, o których wspominałem. Mam nadzieję, że za 50-100 lat nie okaże się, że całkowicie zmieni się obraz naszych lasów. Chodzi o to, żebyśmy nie doprowadzili do takiej sytuacji, że nasi wnukowie nie będą postrzegać lasu jako iglastego boru, tylko jako las z gatunkami, które obecnie widujemy głównie w Grecji czy na południu Francji, bo po prostu przez ocieplenie się klimatu granice dla niektórych gatunków przesuną się na północ.
Jako leśnik boję się również tego, że w przyszłości Lasy Państwowe zostaną wysprzedane lub zmieni się ich forma własności. Osoba prywatna nigdy nie będzie myślała takimi samymi kategoriami jak instytucja. Nie będzie zastanawiała się, co będzie za 200 lat. Przez to może dojść do nieodwracalnych, bardzo niekorzystnych zmian, które dotkną kolejne pokolenia.

Zaczęliśmy od tematu kryzysu klimatycznego, wróćmy zatem do niego również na końcu naszej rozmowy. Czy sadzenie drzew to dobry sposób na walkę z tym kryzysem?

Oczywiście, że tak. To jedno z najważniejszych działań w walce z kryzysem klimatycznym. Im więcej drzew, tym większa szansa na walkę z negatywnymi skutkami ocieplenia klimatu.

Bardzo dziękuję za rozmowę i powodzenia w dalszej pracy na rzecz środowiska.

Dziękuję również i zachęcam wszystkich do spędzania czasu na łonie natury i edukowania się o tym, jak żyje las. Natomiast wszelkie informacje o tym, w jaki sposób działamy, można znaleźć w instrukcjach Ochrony Lasu, Hodowli lasu oraz na stronie Lasów Państwowych.

SADZIMY, CHRONIMY, UDOSTĘPNIAMY I UŻYTKUJEMY.