Osoby niepełnosprawne potrzebują kontaktu z naturą, tak jak każdy z nas

Osoby niepełnosprawne potrzebują kontaktu z naturą,  tak jak każdy z nas
Rozmowa z Grażyną Lechki, prezesem Stowarzyszenia Zdrowie działającego przy Zespole Szkół Medycznych w Brzegu

 

Stowarzyszenie Zdrowie – to bardzo pojemna nazwa. Czym dokładnie się zajmujecie i na jakim terenie działacie?

Nasze stowarzyszenie jest ściśle związane z działaniami prowadzonymi przez Zespół Szkół Medycznych w Brzegu, gdzie mamy swoją siedzibę. Na samym początku naszej działalności skupialiśmy się na tym, aby pomagać słuchaczom szkoły w realizacji ich praktyk. Ten pomysł bardzo dobrze się sprawdził i zaczęliśmy wychodzić z naszą ofertą do lokalnego społeczeństwa. Proponowaliśmy masaże i różnego rodzaju usługi kosmetyczne, a koszt tych zabiegów był niewiele wyższy niż koszt materiałów niezbędnych do ich wykonania. Zarobione pieniądze przeznaczaliśmy na potrzeby szkoły lub pomoc charytatywną.

Cały czas staramy się być pomostem pomiędzy szkołą a lokalnym społeczeństwem. Wszystkie nasze dotychczasowe działania związane są z promocją zdrowia, wsparciem osób starszych, chorych i niepełnosprawnych.

Pierwszym naszym działaniem środowiskowym było „Pudełko zdrowia” skierowane do osób samotnych i starszych z powiatu brzeskiego.W ramach edukacji i ochrony zdrowia dzieci i młodzieży  prowadzimy zajęcia w przedszkolach i szkołach powiatu brzeskiego. Przez 4 lata podczas Targów Zdrowia, organizowanych przez nasze stowarzyszenie, wraz z fizjoterapeutami Opolskiego Centrum Rehabilitacji w Korfantowie, przebadaliśmy bezpłatnie ok. 700 dzieci z powiatu brzeskiego w wieku 6-8 lat w kierunku wad postawy. Od 8 lat włączamy się w działania dotyczące profilaktyki, wykrywania oraz opieki pooperacyjnej nowotworów piersi, a od października 2015 roku Stowarzyszenie organizuje Marsz Różowej Wstążki, w który udaje nam się angażować inne brzeskie organizacje i samorządowców. W 2019 roku nasza akcja została poszerzona o zakres promocji profilaktyki nowotworów jąder u mężczyzn. Stąd zmiana nazwy projektu – Marsz Różowej Wstążki z Wąsem (w nawiązaniu do ogólnoświatowej akcji Movember).

Nie ograniczamy się tylko do działań w najbliższym środowisku, włączamy się w działania o zasięgu wojewódzkim . W roku 2022  zrealizowaliśmy zadanie publiczne „Świadomy nauczyciel – bezpieczna szkoła” w ramach Europejskiego Budżetu Obywatelskiego, podczas którego 120 nauczycieli z Województwa Opolskiego zdobyło kwalifikacje uprawniające do prowadzenia zajęć edukacyjnych w zakresie pierwszej pomocy. Było to bardzo duże przedsięwzięcie edukacyjne.

Na przełomie marca i kwietnia tego roku byliśmy pomysłodawcami i współorganizowaliśmy  „Brzeski Tydzień Świadomości Autyzmu”. Jest to nowe przedsięwzięcie, realizowane w całym Powiecie Brzeskim przy wsparciu instytucji samorządowych gminy, powiatu i województwa. Chcemy przez uświadamianie społeczeństwa zerwać ze stereotypami, brakiem zrozumienia osób w spektrum autyzmu w swoim środowisku, szkole i grupie rówieśniczej. Działanie spotkało się z dużym zainteresowaniem wszystkich uczestników spotkań i konferencji. Będzie kontynuowane cyklicznie w okolicach 2 kwietnia.

W ostatnich latach jesteście też kojarzeni z działaniami na rzecz osób niepełnosprawnych, w tym również niepełnosprawnych intelektualnie. Jak doszło do tego, że zaangażowaliście się w tego typu pomoc?

Pewnego dnia dotarła do mnie informacja, że w naszym mieście jest bardzo duża potrzeba zorganizowania wsparcia dla osób niepełnosprawnych, które są niejako poza systemem państwowym, bo ukończyły już szkoły, albo w ogóle do nich nie uczęszczały za względu na głęboki stopień niepełnosprawności.

Pomyślałam sobie wtedy – przecież my mamy terapeutów, którzy się u nas kształcą i mogą też u nas odbywać swoje praktyki. Uzgodniliśmy, że będziemy raz w tygodniu prowadzić takie zajęcia. Jest to duże ułatwienie zarówno dla samych osób niepełnosprawnych, które mogą spędzić czas pod okiem specjalistów, jak również dla ich rodziców, którzy bardzo często muszą cały czas opiekować się swoimi dziećmi i moją problem ze znalezieniem choćby chwili  na załatwienie podstawowych spraw.

Na pierwszy spotkaniu organizacyjnym cała sala była wypełniona ludźmi. Pojawiło się 30 opiekunów osób niepełnosprawnych. Wiedzieliśmy już wtedy, że musimy rozpocząć naszą działalność. Nie było to łatwe, bo nie posiadaliśmy właściwie żadnego budżetu.

Od razu pojawiły się też problemy. Na przykład okazało się, że wśród naszych podopiecznych są też osoby niepełnosprawne ruchowo, a nasz budynek nie jest przystosowany do ich potrzeb. Na szczęście udało się nam znaleźć sponsora, który sfinansował budowę specjalnej rampy. Do naszej grupy mogły zatem dołączyć osoby na wózkach. Później również osoby w spektrum autyzmu.

Na początku przestraszyłam się, bo nie wiedziałam, czy będziemy w stanie to wszystko udźwignąć. Każdy z naszych podopiecznych ma inne potrzeby.  Nie wiedzieliśmy nawet, czy będziemy potrafili się z nimi porozumieć. Niektórzy z nich chodzili do szkół lub innych ośrodków wspomagających osoby niepełnosprawne. Inni przybywali tylko w domach i komunikowali się dotychczas jedynie ze swoją rodziną. Szybko okazało się jednak, że wszyscy czują się u nas dobrze, a my mamy wystarczającą liczbę terapeutów i praktykantów, aby w należyty sposób zaopiekować się naszymi podopiecznymi.

Obecnie działacie już na pełnych obrotach. Dzięki temu możecie zagwarantować opiekę osobom niepełnosprawnym, a ich opiekunom czas na wykonanie zwykłych, codziennych czynności. Jak udało się dojść do tego etapu?

Najważniejszym krokiem było wejście w projekt tzw. opieki wytchnieniowej. Celem tego programu jest odciążenie opiekunów od codziennych obowiązków związanych z opieką nad osobą niepełnosprawną, zagwarantowanie czasowej, doraźnej pomocy i zapewnienie czasu na odpoczynek, regenerację i załatwienie niezbędnych spraw. Przez pierwsze półtora roku robiliśmy to tylko w ramach praktyk. Było to możliwe, bo udało się nam stworzyć zespół złożony ze wspaniałych ludzi. Ale działając w ten sposób, mogliśmy zaproponować opiekunom osób niepełnosprawnych pomoc tylko jeden dzień w tygodniu.

Dotarliśmy do informacji, że Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej prowadzi nabór do programu „Opieka wytchnieniowa”, ale aplikować może tylko samorząd, a nie stowarzyszenie. Dzięki wsparciu Biura Spraw Społecznych i Zdrowia oraz MOPS w Brzegu, udało się. Pozwoliło nam to zatrudniać opiekunów i organizować transport osób niepełnosprawnych. Grupa rozrosła się nam do 20 osób w ubiegłym roku, a teraz mamy 18, bo na tyle pozwala nam projekt. Te osoby są przywożone do nas na zajęcia, a następnie odwożone do domu. Prowadzimy nasze zajęcia na zmianę. Jednego dnia dla dziewięciu osób, a następnego dla kolejnych dziewięciu. Udało się także w ramach tego projektu pomóc osobom, które muszą przebywać w domach ze względu na swój stopień niepełnosprawności. Odwiedzają ich nasi terapeuci. W tej chwili mamy 3 takie osoby

Dzięki dyrekcji szkoły dostaliśmy też do dyspozycji drugą salę. Została ona przystosowana do potrzeb osób w spektrum autyzmu. Gdy pojawiły się u nas pierwsze takie osoby, zauważyliśmy, że nie czują się one dobrze w miejscu, gdzie jest głośno i dużo się dzieje. W tej sali jest znacznie spokojniej. Przestrzeń jest komfortowa i pozwala się wyciszyć.

Był taki moment w działalności stowarzyszenia, gdy Wasze drogi spotkały się z drogami organizacji zajmujących się ekologią? Ekologia i niepełnosprawność to na pierwszy rzut oka nie do końca zbieżne tematy. Okazało się jednak, że mają ze sobą wiele wspólnego.

Ekologia i zdrowie mają ze sobą bardzo dużo wspólnego. Możemy zacząć od najbardziej oczywistej rzeczy – nasze zdrowie zależy od tego, co jemy i w jakim środowisku żyjemy. Jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne, to może się niektórym wydawać, że one nie przykładają wagi do tego, w jakim otoczeniu się znajdują, że nie zauważają tego, ale to jest nieprawda. Zwracają na to uwagę i to bardzo.

Udało się nam stworzyć zieloną przestrzeń wokół naszej szkoły. Gdy jest ciepło, organizujemy zajęcia na zewnątrz. Nasi podopieczni bardzo się cieszą, gdy mogą tu przebywać, a my jesteśmy bardzo zadowoleni, że możemy im taką możliwość zagwarantować.

Pomieszczenia naszego stowarzyszenia mieszczą się na najniższej kondygnacji szkoły. Korytarz jest ciemny i zawsze myśleliśmy nad tym, jak to zmienić. Nie chcemy przecież, żeby to wyglądało tak, że my proponujemy osobom niepełnosprawnym coś gorszego niż innym. Oni muszą być tak samo traktowani.

Wtedy właśnie pojawiła się Fundacja Rozwój i Dotlenieni. Dzięki ich wsparciu udało się zazielenić nasze pomieszczenia. Na korytarzu i w salach pojawiły się kwiaty. Proszę mi wierzyć, że pierwszego dnia, gdy przyszli nasi podopieczni, to było dla nich coś niesamowitego. Zauważyli tę zmianę i była ona dla nich bardzo ważna.

Zieleń jest przecież bardzo istotna dla naszego samopoczucia i zdrowia psychicznego. Wystarczy zobaczyć, co się z nami dzieje, gdy po dniu ciężkiej pracy udamy się np. do parku. Ja, gdy przyjeżdżam do szkoły, gdy przekraczam bramę i widzę krzewy, kwitnącą hortensję czy lawendę, to od razu czuję się lepiej. 

Nie tylko rośliny sprawiają radość ludziom, ale również kontakt ze zwierzętami. W ramach projektu organizujemy naszym podopiecznym zajęcia z alpakami. To jest ogromne wydarzenie. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia, żeby zobaczyć, ile radości sprawiły one naszym podopiecznym. Raz na zajęciach pojawiła się też mała kózka, którą przyniosła nasza praktykantka. Radość była z tego powodu niesamowita. Osoby niepełnosprawne mają taką samą potrzebę kontaktu z przyrodą jak każda inna osoba.

Na koniec porozmawiajmy chwilę o marzeniach. Jakie projekty chciałaby Pani zrealizować w stowarzyszeniu i szkole? Co najbardziej ucieszyłoby Waszych podopiecznych?

Marzy mi się założenie w szkole małego ogrodu. Pomógłby w pracy z osobami niepełnosprawnymi. Chodzi o kilka grządek, na których moglibyśmy zasadzić kwiaty. Dzięki temu nasi podopieczni mogliby nie tylko podziwiać rośliny, ale również obserwować jak rosną i jak się rozwijają.

To marzenie dotyczące szkoły, ale mam też marzenie dotyczące naszego miasta. Chciałbym, żeby powstał w nim ogród społeczny. Widziałam kiedyś coś takiego w Berlinie. Jest to zielona przestrzeń należąca do samorządu, ale będąca pod opieką różnych organizacji pozarządowych, szkół i innych placówek.

Wolontariusze opiekują się na co dzień terenem, a każda organizacja ma przydzielony swój sektor. Uczniowie przychodzą, sadzą określone rośliny, dbają o nie, a następnie np. zbierają warzywa i mogą je wykorzystać w jakimś pożytecznym celu. Nasi uczniowie na pewno byliby stałymi gośćmi tego typu ogrodu. To świetne miejsce na edukację, odpoczynek i możliwość nabrania nowych umiejętności, które mogą się przydać w przyszłości.

Jeszcze jedna rzecz zawsze przychodzi mi do głowy. Mamy w mieście wiele pięknych placów zabaw dla dzieci. Warto byłoby obok atrakcji dla pełnosprawnych dzieci, budować również chociaż jedną atrakcję dla dzieci poruszających się na wózkach. W wielu miastach już to działa. Mam nadzieję, że u nas również znajdą się ludzie, którzy uznają, że to jest ważne.

Pozostaje mi zatem życzyć spełnienia tych marzeń. Dziękuję za rozmowę, a naszych czytelników zachęcam do wspierania Stowarzyszenia Zdrowie oraz innych organizacji działających na rzecz osób niepełnosprawnych.

Ja również dziękuję za rozmowę i przyłączam się do tej prośby.